Żyrandol z lat 70. to przykład dekoracyjnej formy plafonowej, wykonany z metalu o złoconym wykończeniu i szkła. Konstrukcja bazuje na szerokiej, metalowej obręczy wykończonej barokowym ornamentem z motywami roślinnymi i wolutami. Do obręczy mocowane są rzędy przezroczystych, fasetowanych kryształków, rozmieszczonych koncentrycznie i zwieszających się kaskadowo ku centralnej części żyrandola. Całość mierzy 25 cm wysokości i 42 cm szerokości. Żyrandol wymaga 6 żarówek z gwintem E14. Stan zachowania dobry – komplet szklanych wisiorków, na złotych elementach widoczne subtelne ślady utlenienia i miejscowe przetarcia, typowe dla oryginalnych egzemplarzy z tej epoki. Ten żyrandol opowiada historię lat 70., kiedy w polskim wzornictwie pojawiała się tęsknota za przepychem minionych wieków, interpretowana przez pryzmat powojennego modernizmu i rodzącego się glamour. Opływowe formy metalu oraz bogactwo kryształowych detali przywołują na myśl wnętrza, w których światło nie tylko oświetlało, ale i dekorowało. Złote powierzchnie odbijają refleksy, a kryształki rozszczepiają światło na drobne, ruchome iskry – jakby żyrandol chciał zatrzymać na chwilę blask wieczornego przyjęcia. Tego typu oprawa dobrze sprawdzi się w salonie z klasycznymi meblami, gdzie można ją zestawić z lustrem w złoconej ramie lub aksamitnymi zasłonami w głębokim kolorze. Może stanowić kontrapunkt dla minimalistycznych wnętrz, w których podkreśli dekoracyjność światła. Warto połączyć go z innymi elementami w stylu lat 70., jak niski stolik z marmuru czy tapicerowane fotele o opływowych kształtach. W aranżacjach eklektycznych żyrandol zyska szczególną rolę – stanie się mocnym, świetlnym akcentem na tle stonowanej palety barw. Żyrandol wyposażony jest w sześć trzonków na żarówki E14. Całość wykonana z metalu (najpewniej mosiądz, złocony) oraz szkła. Wysokość: 25 cm, szerokość: 42 cm. W komplecie wszystkie szklane zawieszki. Konserwacja kryształków zalecana jest przy użyciu miękkiej ściereczki i łagodnych środków do szkła; elementy metalowe można czyścić suchą lub lekko zwilżoną szmatką, unikając silnych detergentów, które mogłyby uszkodzić powłokę złocenia.